187 lat temu Sejm Królestwa Polskiego przyjął uchwałę o barwach narodowych „kolor biały z czerwonym”

Biało-czerwone barwy pojawiły się masowo na ulicach podczas uchwalania Konstytucji 3 Maja. Warszawiacy przypinali sobie kokardy w tych kolorach wychodząc na ulicę, podkreślając tym samym, że sprzyjają reformom sejmowym. Jednak sprawa narodowej kolorystyki nie była wówczas w żaden sposób skodyfikowana. Biel i czerwień w naturalny sposób związana była od dawna z Rzeczpospolitą, nawiązując bezpośrednio do białego orła na czerwonym polu.

Kiedy wybuchło Powstanie Listopadowe postanowiono m.in. uregulować tę sprawę. Sejm podjął więc uchwałę, która zwierała dwa artykuły mówiące o kokardzie narodowej i pokazujące, że można je nosić tam, gdzie ją zazwyczaj noszono, co pokazuje, że zatwierdzono w ten sposób jedynie istniejący stan rzeczy. 

Artykuł 1.
Kokardę Narodową stanowić będą kolory herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to jest kolor biały z czerwonym.
Artykuł 2.
Wszyscy Polacy, a mianowicie Wojsko Polskie te kolory nosić mają w miejscu gdzie takowe oznaki dotąd noszonymi były.

Przyjęto na posiedzeniu Izby Poselskiej dnia 7 lutego 1831 roku.

Prof. Tomasz Panfil, pisząc w tygodniku GP o symbolach narodowych zauważał:

Biel i czerwień nabrały waloru barw narodowych w latach 1795-1815, gdy żołnierze oddziałów polskich walczących u boku cesarza Napoleona, a następnie armii Księstwa Warszawskiego, używali ich jako identyfikujących w wielonarodowych armiach cesarskiej Francji. Występowały one na proporczykach u lanc – w różnych układach barwnych – oraz w kokardach noszonych przez Polaków na mundurach i czapkach. Widzimy je na obrazach Januarego Suchodolskiego, polskiego malarza-batalisty, wielokrotnie przedstawiającego rozmaite epizody z okresu napoleońskiego. Malowidło „Biwak pod Wagram” ukazuje żołnierzy polskich rozmaitych formacji i stopni. Niektórzy z nich prezentują kokardy przypięte do nakryć głowy. Układ barw polskich kokard - na tym i innych obrazach Suchodolskiego – jest zawsze identyczny: pole centralne jest czerwone, otokowe zaś białe. Tę kompozycję barw kokard determinował  fakt, że z biało-czerwonymi barwami związane było godło, czyli metalowy lub haftowany srebrną nicią Orzeł Biały. Ulokowany w centrum kokardy z przyczyn oczywistych musiał być umieszczony w polu czerwonym. 

Hasło Kokarda Narodowa w Encyklopedii „Gutenberga” z 1931 r. brzmi: 

Kokardki państwowe (narodowe) polskie okrągłe mają mieć:
1) środek (serce) biały objęty kołem czerwonem poza którem na zewnątrz jest jeszcze biały otok albo
2) kokardka narodowa polska ma mieć tylko środek (serce) biały otoczony na zewnątrz barwą czerwoną (cynober).
Kolor bowiem biały jako zastępujący godło Orła białego musi być zawsze na pierwszem miejscu drugie miejsce przypada barwie tarczy t. j. barwie czerwonej.

Pomimo takich ustaleń heraldycznych noszeno również kokardy o odwróconej kolejności barw (czerwone serce z białym otokiem) – co widać na obrazach Artura Grottgera.

Po odzyskaniu niepodległości barwy narodowe uchwalił Sejm Ustawodawczy odrodzonej Polski 1 sierpnia 1919. W ustawie podano:

Za barwy Rzeczypospolitej Polskiej uznaje się kolor biały i czerwony, w podłużnych pasach, równoległych, z których górny – biały, dolny zaś – czerwony.

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Panika przed pierwszą turą wyborów. Brudna kampania w Wejherowie

urna wyborcza, zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Istna panika zapanowała w Wejherowie przed pierwszą turą wyborów. Rządzący miastem od 1998 r. prezydent Krzysztof Hildebrandt nie może być pewny zwycięstwa. Depcze mu po piętach kandydat Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, który na ostatniej prostej został jednak brutalnie zaatakowany przez konkurentów, gdy zaczął mówić o układach trawiących samorząd.

Od 20 lat na terenie Wejherowa i okolic Krzysztof Hildebrandt kontroluje niemal wszystko. Wytworzył również cały układ powiązań i biznesów. Wielu lokalnych przedsiębiorców to właśnie jemu zawdzięcza swój majątek. W mieście tym rządził niepodzielnie przez dwie dekady. W obecnych wyborach wyzwanie rzucił mu jednak młody polityk Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, głośno mówiąc o lokalnych układach. Te widać gołym okiem, gdy zbada się sprawę Przedsiębiorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego i Melioracji. Ta firma jeszcze w 2003 r. była przedsiębiorstwem państwowym. Postanowiono jednak tak działać, aby uwłaszczyć się na majątku publicznym. A było się czym dzielić. W sumie do firmy należało kilkaset hektarów gruntów. W wyniku przekształceń w spółkę i innych zabiegów prawnych (oczywiście za aprobatą prezydenta) przedsiębiorstwo zostało przejęte przez spółkę Meritum, w której prezesem zarządu była… żona prezydenta Wejherowa Jolanta Hildebrandt, a w jego skład wchodził również inny lokalny polityk Kazimierz Okrój. Obecnie spółka Meritum znajduje się w likwidacji. Grunty zmieniają właścicieli. Ile jest podobnych biznesów? To mogłoby wyjść na jaw, gdyby w ratuszu w Wejherowie znalazł się nowy prezydent.

Zdaniem Tomira Ponki zmiana warty oznaczałaby przełamanie lokalnych układów. Jak na razie lokalni bonzowie nie zmierzają jednak ustępować, a już na pewno nie będzie to łatwa walka.

„W dniu 21 maja 2018 r., publicznie ogłosiłem chęć ubiegania się o urząd prezydenta Wejherowa. W dniu 9 lipca 2018 r. otrzymałem w jednej kopercie akt oskarżenia datowany na dzień 23 maja 2018 r. oraz wyrok nakazowy (wydany bez mojej obecności) datowany na dzień 4 lipca 2018 r. Sąd próbował orzec wobec mnie karę ograniczenia wolności na okres 1 roku i 4 miesięcy, prace społeczne oraz karę w wysokości 141 450,00 zł. Wyrok nakazowy dotyczył rzekomego zasypania rowu melioracyjnego na odcinku 35 m oraz rzekomego zniszczenia pasa drogowego na odcinku 110 m. Rzekome zniszczenia miały być dokonane na terenie miasta Reda wiele lat temu” – pisze na swoim profilu na Facebooku Tomir Panka.

Kandydat PiS podkreśla, że cała sprawa to stek bzdur i zarzuca konkurentom pomówienia oraz brudne chwyty. Konkurenci bowiem powtarzają, że polityk PiS ma wyrok. Tymczasem w reakcji na zaoczny wyrok wyznaczony został nowy termin sprawy. Sąd wyznaczył go na tydzień przed drugą turą.

„Sprawa przeciwko mnie ma charakter wybitnie polityczny, gdyby było inaczej, wytoczona zostałaby wiele lat temu, kiedy rzekome działania miały mieć miejsce, a nie w chwili, gdy ogłosiłem kandydowanie. Pikanterii dodaje fakt, że przedmiotowa sprawa kilkukrotnie była niewszczynana i umarzana z uwagi na brak zaistnienia czynów zabronionych” – napisał na Facebooku Ponka.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl