O zacieśnieniu współpracy między dowództwem US Army w Europie a Polską

/ flickr.com

W ostatnich dniach przebywała w Polsce delegacja z Mission Command Element (dowództwa wojsk lądowych USA w Europie), na czele z dowódcą MCE gen. bryg. Williamem Thigpenem — podaje Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

W Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych delegację powitał dowódca generalny RSZ gen. dyw. Jarosław Mika wraz z kierowniczą kadrą.

Spotkanie miało charakter kurtuazyjnej wizyty, podczas której gen. bryg. Thigpen podziękował Dowódcy Generalnemu RSZ za wsparcie w czasie realizacji zadań przez Mission Command Element w Polsce. Ponadto, omówiono również inne aspekty ważne dla przyszłej współpracy wojskowej w układzie sojuszniczym.

Decyzja o przeniesieniu amerykańskiego Elementu Dowodzenia Misją (EDM) w ramach operacji Atlantic Resolve z Niemiec do Polski (Poznań) świadczy o kluczowej roli Polski w regionalnym systemie dowodzenia wschodniej flanki NATO.

W ramach dowództwa w Poznaniu stacjonuje ponad 100 żołnierzy amerykańskich oraz kilkadziesiąt jednostek sprzętu. Resort obrony narodowej zapewnił Amerykanom niezbędną infrastrukturę i wsparcie. Dowództwo to stanowi pośredni element dowodzenia ponad 5 tysiącami przedstawicieli sił zbrojnych USA prowadzących dwustronne operacje szkoleniowe i wielonarodowe ćwiczenia w tej części Europy.

Rola EDM i jego umiejscowienie w Polsce są istotne dla osiągnięcia pełnego efektu wzmocnionego odstraszania i obrony Polski i innych państw wschodniej flanki NATO. Kluczowe jest zapewnienie szybkości i spójności działań obronnych do których są gotowe siły USA rozmieszczone w naszym regionie.

Obecność EDM w Poznaniu wzmocni zdolność do współdziałania SZ USA i SZ RP oraz innych sojuszników celu udzielenia sprawnej i szybkiej odpowiedzi na wszelkie wrogie działania wobec Polski i innych sojuszników w regionie.

Siły Zbrojne RP będą ściśle współdziałały z tym amerykańskim dowództwem w Polsce. Realizowana jest szeroka współpraca w ramach struktur dowodzenia m.in. z Wielonarodową Dywizją Północny Wschód w Elblągu.

DG RSZ

Źródło: DG RSZ

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Panika przed pierwszą turą wyborów. Brudna kampania w Wejherowie

urna wyborcza, zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Istna panika zapanowała w Wejherowie przed pierwszą turą wyborów. Rządzący miastem od 1998 r. prezydent Krzysztof Hildebrandt nie może być pewny zwycięstwa. Depcze mu po piętach kandydat Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, który na ostatniej prostej został jednak brutalnie zaatakowany przez konkurentów, gdy zaczął mówić o układach trawiących samorząd.

Od 20 lat na terenie Wejherowa i okolic Krzysztof Hildebrandt kontroluje niemal wszystko. Wytworzył również cały układ powiązań i biznesów. Wielu lokalnych przedsiębiorców to właśnie jemu zawdzięcza swój majątek. W mieście tym rządził niepodzielnie przez dwie dekady. W obecnych wyborach wyzwanie rzucił mu jednak młody polityk Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, głośno mówiąc o lokalnych układach. Te widać gołym okiem, gdy zbada się sprawę Przedsiębiorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego i Melioracji. Ta firma jeszcze w 2003 r. była przedsiębiorstwem państwowym. Postanowiono jednak tak działać, aby uwłaszczyć się na majątku publicznym. A było się czym dzielić. W sumie do firmy należało kilkaset hektarów gruntów. W wyniku przekształceń w spółkę i innych zabiegów prawnych (oczywiście za aprobatą prezydenta) przedsiębiorstwo zostało przejęte przez spółkę Meritum, w której prezesem zarządu była… żona prezydenta Wejherowa Jolanta Hildebrandt, a w jego skład wchodził również inny lokalny polityk Kazimierz Okrój. Obecnie spółka Meritum znajduje się w likwidacji. Grunty zmieniają właścicieli. Ile jest podobnych biznesów? To mogłoby wyjść na jaw, gdyby w ratuszu w Wejherowie znalazł się nowy prezydent.

Zdaniem Tomira Ponki zmiana warty oznaczałaby przełamanie lokalnych układów. Jak na razie lokalni bonzowie nie zmierzają jednak ustępować, a już na pewno nie będzie to łatwa walka.

„W dniu 21 maja 2018 r., publicznie ogłosiłem chęć ubiegania się o urząd prezydenta Wejherowa. W dniu 9 lipca 2018 r. otrzymałem w jednej kopercie akt oskarżenia datowany na dzień 23 maja 2018 r. oraz wyrok nakazowy (wydany bez mojej obecności) datowany na dzień 4 lipca 2018 r. Sąd próbował orzec wobec mnie karę ograniczenia wolności na okres 1 roku i 4 miesięcy, prace społeczne oraz karę w wysokości 141 450,00 zł. Wyrok nakazowy dotyczył rzekomego zasypania rowu melioracyjnego na odcinku 35 m oraz rzekomego zniszczenia pasa drogowego na odcinku 110 m. Rzekome zniszczenia miały być dokonane na terenie miasta Reda wiele lat temu” – pisze na swoim profilu na Facebooku Tomir Panka.

Kandydat PiS podkreśla, że cała sprawa to stek bzdur i zarzuca konkurentom pomówienia oraz brudne chwyty. Konkurenci bowiem powtarzają, że polityk PiS ma wyrok. Tymczasem w reakcji na zaoczny wyrok wyznaczony został nowy termin sprawy. Sąd wyznaczył go na tydzień przed drugą turą.

„Sprawa przeciwko mnie ma charakter wybitnie polityczny, gdyby było inaczej, wytoczona zostałaby wiele lat temu, kiedy rzekome działania miały mieć miejsce, a nie w chwili, gdy ogłosiłem kandydowanie. Pikanterii dodaje fakt, że przedmiotowa sprawa kilkukrotnie była niewszczynana i umarzana z uwagi na brak zaistnienia czynów zabronionych” – napisał na Facebooku Ponka.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl