Sędziowski bojkot zdechł

„Nie ukryjecie się, sprzedajni sędziowie” – tak Jarosław Kurski pogroził sędziom, którzy zgłosili się do nowego KRS-u. Zabrzmiało to jak pisk myszy, która schowała się do dziury i bohatersko straszy kota. Wcześniej sędziów straszył pozbawieniem emerytur Waldemar Żurek. I co? Kandydatów jest aż zanadto.

Naszej dyktaturze udało się pognębić sędziów uczciwych, jak Igor Tuleya, syn małżeństwa esbeków, a zastąpili ich sprzedajni, jak Teresa Kurcyusz-Furmanik, która już dawno sprzedała się wrogom systemu, bo zdaniem SB zajmowała się w latach 80. wspieraniem „wrogiej działalności politycznej i represjonowanych za tę działalność oraz ich rodzin”. Kurski i Żurek łudzą się, że postkomuna zawsze będzie silna w sądach. Otóż nie będzie, bo młodzi sędziowie nie będą inni niż ich pokolenie, w którym „GW” i TVN przegrywają. Symboliczną sceną była ta, gdy policjanci sfilmowali ekipę TVN-u grzebiącą w śmietniku pod komendą i podrzucającą tam – zdaniem policjantów – butelki po piwie. „Z jakiej pan stacji jest? TVN? I pan mi mówi, żebym nie kłamał?” – zakpił z operatora policjant. Tak sposób myślenia kibiców czy hiphopowców trafił do ich rówieśników z… policji. Z sądami nie będzie inaczej.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Gdańszczanie, nic się nie stało!

W Gdańsku wylało szambo. Problem jest oczywisty, bo po prostu go widać i jeszcze bardziej czuć. Są jednak tacy, którzy nadal zdają się go nie dostrzegać. Oczywiście chodzi o najbardziej zainteresowanych – Pawła Adamowicza i jego przybocznych. Od razu zaczęli serwować stałą śpiewkę Platformy Obywatelskiej i przyległości: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”.

Wszystkie autorytety, z przedstawicielami organizacji ekologicznych na czele, wystąpiły, przekonując, że g... zaraz się rozejdzie i że właściwie nie stanowi ono problemu. To dziwne, bo jakoś tak się składa, że to UE i aktywiści ekologiczni przekonywali nas, że szamba, które przepuszczają, są szkodliwe dla wód podziemnych i że koniecznie trzeba je wymieniać. Teraz jest jednak jakaś inna mądrość etapu. W każdym razie dla ekologów od 120 mln litrów fekaliów płynących w Motławie były ważniejsze rzeczy. W momencie gdy gdańszczanie zatykali nosy, ryby zdychały, łabędzie krztusiły się kałem, a foczki przecierały oczka z odchodów, aktywiści walczyli z komisją mającą się zająć sytuacją w… Puszczy Białowieskiej. Ostatecznie postanowili jej prace zbojkotować, bo oni chcieliby dyskutować tylko ze sobą, tak aby mieć pewność, że to ich będzie na wierzchu. Zanim więc komisja zdążyła się zebrać, już wszystko było wiadomo. Próba dialogu zakończyła się jak każda dyskusja z zielonymi. Aktywiści z Greenpeace’u, WWF i przyległości obrazili się i dali do zrozumienia, że nie ma pola do kompromisu i żadne fakty, tytuły naukowe i dowody tego nie zmienią. Żałosne to, ale niestety prawdziwe. Dziwne jedynie, że PiS łudził się, iż kogokolwiek przekona. 
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl