„Misją Kościoła jest otaczanie miłością ludzi chorych” – ZDJĘCIA

/ fot. Joanna Adamik/ Archidiecezji Krakowska

– Misją Kościoła jest otaczanie miłością ludzi chorych i cierpiących, i dostrzeganie w nich rysów cierpiącego Chrystusa – mówił arcybiskup Marek Jędraszewski w Bazylice Bożego Miłosierdzia podczas Diecezjalnych Obchodów Światowego Dnia Chorego.

Na początku swojej homilii, metropolita odniósł się do ewangelicznej sceny, w której Chrystus, kierowany litością i silną wiarą trędowatego, uzdrowił go. Podkreślił, że Zbawiciel nieustannie litował się nad ludzką nędzą, słabością i cierpieniem. W kontekście tych wydarzeń należy rozumieć scenę, którą przypomniał Ojciec Święty Franciszek w orędziu na XXVI Światowy Dzień Chorego. Papież zaznaczył w nim, że Chrystus okazał nam swoja litość przez Maryję, która stojąc pod krzyżem, współuczestniczyła w męce i śmierci swojego syna.

Arcybiskup przypomniał wszystkim wiernym, że powinnością każdego chrześcijanina jest rozpoznawanie w bliźnich, zwłaszcza w tych cierpiących i samotnych, samego Chrystusa.

Maryja stała pod krzyżem, była tak blisko, współcierpiała swoim sercem razem z nim. Niewiele mogła mu pomóc. Była bezbronna wobec ludzkiej przemocy i nienawiści, skierowanej przeciwko jej synowi, ale z nim była, współczuła, współcierpiała 
- podkreślał.

Metropolita zwrócił uwagę na fakt, że pod krzyżem rozpoczęły się dzieje Kościoła, które nierozerwalnie łączą się z Maryją, a które w osobie świętego Jana przyjmują Jej macierzyńskie powołanie. Wydarzenie to znajduje swoje potwierdzenie w dzisiejszym wspomnieniu Matki Bożej z Lourdes. „Piękna Pani” objawiła się 160 lat temu 14-letniej dziewczynce, Bernadecie Soubirous, wzywając do pokuty i modlitwy o nawrócenie grzeszników.

Maryja, wolna od zmazy grzechu, dzięki niezwykłej czystości serca, staje się pośredniczką wielu łask i jest wyrazem czułej i matczynej obecności wobec wszystkich ludzi, dotkniętych najrozmaitszymi cierpieniami i chorobami 
- zaznaczył metropolita.

Arcybiskup wskazał na dzieje chrześcijaństwa, które są wypełnione darem uzdrawiania. Odpowiedzią na ten niezwykły dar jest misja Kościoła, który na wzór Chrystusa, powinien obejmować chorych pełnym współczucia i czułości spojrzeniem.

Kościół został obdarzony możliwością nadzwyczajnych czynów i cudów, która nakazuje mu szczególny obowiązek przygarniania do siebie wszystkich, którzy są dotknięci chorobą i cierpieniem. Kościół ma swoją czułością i gotowością do współczucia przygarniać tych, którzy tego najbardziej potrzebują. Misją Kościoła jest otaczanie miłością ludzi chorych i cierpiących, i dostrzeganie w nich rysów cierpiącego Chrystusa 
- mówił.

Wrażliwość Kościoła na los biednych, chorych i cierpiących widać nie tylko na kartach Pisma Świętego, ale także w świadectwie życia jego świętych i błogosławionych. Taką postacią była Służebnica Boża - Hanna Chrzanowska - która uważała, że służba chorym jest służbą samemu Chrystusowi. Krakowska pielęgniarka przeszła długą duchową drogę nawrócenia, dostrzegając w cierpiących oblicze Chrystusa.

Odkrywała Chrystusa, który kazał widzieć w biednych, cierpiących i samotnych swoją siostrę i brata. Odkrywała też Matkę Najświętszą, która pokazywała jak trzeba trwać, współczuć, okazywać serdeczną troskę tym, którzy nieraz pogrążeni w cierpieniu i samotności stracili nadzieję i wpadali w rozpacz 
- przypomniał arcybiskup.

Metropolita prosił wiernych, zgromadzonych w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, aby swoje cierpienia ofiarowali w intencji beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej, która odbędzie się 28 kwietnia bieżącego roku.

Proszę was, módlcie się i ofiarujcie swoje cierpienia, by uroczystości beatyfikacyjne Hanny Chrzanowskiej, były wielkim świętem Kościoła i uroczystością, w której wszyscy doświadczymy, co to znaczy iść za Chrystusem i jego matką po to, aby pochylić się z największa miłością i troską nad każdym cierpiącym i dotkniętym bólem człowiekiem 
- powiedział.

Na zakończenie arcybiskup przywołał orędzie papieża Franciszka na XXVI Światowy Dzień Chorego 2018, w którym Ojciec Święty powierza Maryi wszystkich chorych, prosząc Ją, aby umacniała ich nadzieję.

Źródło: Archidiecezja Krakowska, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi
Wczytuję komentarze...

Panika przed pierwszą turą wyborów. Brudna kampania w Wejherowie

urna wyborcza, zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Istna panika zapanowała w Wejherowie przed pierwszą turą wyborów. Rządzący miastem od 1998 r. prezydent Krzysztof Hildebrandt nie może być pewny zwycięstwa. Depcze mu po piętach kandydat Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, który na ostatniej prostej został jednak brutalnie zaatakowany przez konkurentów, gdy zaczął mówić o układach trawiących samorząd.

Od 20 lat na terenie Wejherowa i okolic Krzysztof Hildebrandt kontroluje niemal wszystko. Wytworzył również cały układ powiązań i biznesów. Wielu lokalnych przedsiębiorców to właśnie jemu zawdzięcza swój majątek. W mieście tym rządził niepodzielnie przez dwie dekady. W obecnych wyborach wyzwanie rzucił mu jednak młody polityk Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, głośno mówiąc o lokalnych układach. Te widać gołym okiem, gdy zbada się sprawę Przedsiębiorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego i Melioracji. Ta firma jeszcze w 2003 r. była przedsiębiorstwem państwowym. Postanowiono jednak tak działać, aby uwłaszczyć się na majątku publicznym. A było się czym dzielić. W sumie do firmy należało kilkaset hektarów gruntów. W wyniku przekształceń w spółkę i innych zabiegów prawnych (oczywiście za aprobatą prezydenta) przedsiębiorstwo zostało przejęte przez spółkę Meritum, w której prezesem zarządu była… żona prezydenta Wejherowa Jolanta Hildebrandt, a w jego skład wchodził również inny lokalny polityk Kazimierz Okrój. Obecnie spółka Meritum znajduje się w likwidacji. Grunty zmieniają właścicieli. Ile jest podobnych biznesów? To mogłoby wyjść na jaw, gdyby w ratuszu w Wejherowie znalazł się nowy prezydent.

Zdaniem Tomira Ponki zmiana warty oznaczałaby przełamanie lokalnych układów. Jak na razie lokalni bonzowie nie zmierzają jednak ustępować, a już na pewno nie będzie to łatwa walka.

„W dniu 21 maja 2018 r., publicznie ogłosiłem chęć ubiegania się o urząd prezydenta Wejherowa. W dniu 9 lipca 2018 r. otrzymałem w jednej kopercie akt oskarżenia datowany na dzień 23 maja 2018 r. oraz wyrok nakazowy (wydany bez mojej obecności) datowany na dzień 4 lipca 2018 r. Sąd próbował orzec wobec mnie karę ograniczenia wolności na okres 1 roku i 4 miesięcy, prace społeczne oraz karę w wysokości 141 450,00 zł. Wyrok nakazowy dotyczył rzekomego zasypania rowu melioracyjnego na odcinku 35 m oraz rzekomego zniszczenia pasa drogowego na odcinku 110 m. Rzekome zniszczenia miały być dokonane na terenie miasta Reda wiele lat temu” – pisze na swoim profilu na Facebooku Tomir Panka.

Kandydat PiS podkreśla, że cała sprawa to stek bzdur i zarzuca konkurentom pomówienia oraz brudne chwyty. Konkurenci bowiem powtarzają, że polityk PiS ma wyrok. Tymczasem w reakcji na zaoczny wyrok wyznaczony został nowy termin sprawy. Sąd wyznaczył go na tydzień przed drugą turą.

„Sprawa przeciwko mnie ma charakter wybitnie polityczny, gdyby było inaczej, wytoczona zostałaby wiele lat temu, kiedy rzekome działania miały mieć miejsce, a nie w chwili, gdy ogłosiłem kandydowanie. Pikanterii dodaje fakt, że przedmiotowa sprawa kilkukrotnie była niewszczynana i umarzana z uwagi na brak zaistnienia czynów zabronionych” – napisał na Facebooku Ponka.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl