Nowe technologie w walce z kolejkami na uczelniach

/ EdgarCurious; pixabay.com / Creative Commons CC0

Na Wydziale Elektroniki Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej uruchomiono zintegrowany z ogólnouczelnianym systemem Moja PG, system kolejkowy do dziekanatu i Wydziałowej Komisji Stypendialnej. Wkrótce identyczny zostanie wprowadzony także na Wydziale Mechanicznym.

Projekt, w ramach pierwszego budżetu obywatelskiego Politechniki Gdańskiej, realizował zespół studentów WETI i WM. Studenci byli zaangażowani w jego realizację zarówno w zakresie projektowania, jak i od strony technicznej oraz biznesowej. Pracowali w kilkuosobowych zespołach: informatycznym, elektronicznym i mechanicznym.

- W ramach budżetu obywatelskiego wpłynęły dwa wnioski dotyczące systemu kolejkowego. Oba zostały zaakceptowane i przyznano po 30 tys. zł na ich realizację. Studenci z obu wydziałów połączyli siły i zamiast kupować gotowy produkt postanowili stworzyć system dedykowany, wykorzystujący funkcjonującą już Elektroniczną Legitymację Studencką oraz ogólnouczelniany system informatyczny zarządzany przez Centrum Usług Informatycznych - mówi dr inż. Krzysztof Nowicki, doc. PG z Katedry Teleinformatyki na WETI.

Prace nad systemem prowadzono przez rok na WETI i WM w ramach projektów grupowych na studiach II stopnia. Studenci opracowali m.in. terminale dla pracowników dziekanatu, aplikację internetową służącą do administracji systemu, prototyp interfejsów użytkownika, oraz szczegółową ponad 90-stronicową specyfikację wymagań systemowych. Zakupiony został sprzęt, m.in. drukarka biletowa i czytnik RFID. Przeprowadzono też ankiety preferencji wśród studentów.

Jak działa system kolejkowy? W holu przy dziekanacie na WETI stanęło urządzenie przypominające wyglądem biletomaty znane z innych instytucji. Student loguje się za pomocą karty studenckiej. Następnie wybiera właściwą kolejkę, np. „elektronika i telekomunikacja” i odbiera wydrukowany numerek. Stanowiska w dziekanacie wyposażone są w tablety ze specjalną aplikacją. Przygotowana jest również aplikacja mobilna, która pozwala na zdalne zarezerwowanie miejsca w kolejce. W późniejszym terminie przewidywane są jej kolejne rozszerzenia, w tym rejestracja na konkretny dzień i godzinę, czy możliwość anulowania wizyty.

- Głównym celem systemu było zmniejszenie nadmiernej liczby studentów przebywających w kolejce pod drzwiami do dziekanatu lub WKS. Duży wyświetlacz z numerkami oraz (niedługo zostanie wydana) aplikacja mobilna pozwolą na odejście od drzwi i odczekanie na swoją kolej na przykład… na wykładzie. Integracja systemu kolejkowego z systemem MojaPG pozwala na pobranie informacji o osobie w kolejce (imię, nazwisko, numer indeksu), co następnie jest wyświetlane na terminalach dla pracowników dziekanatu, pozwalając im na przygotowanie odpowiednich dokumentów studenta, który za chwilę wejdzie do dziekanatu. - mówi Robert Jankowski, student drugiego semestru na studiach II stopnia na WETI, pełniący rolę kierownika grupy projektowej WETI.

 

 

Źródło: niezalezna.pl, media.pg.gda.pl, infowire.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Panika przed pierwszą turą wyborów. Brudna kampania w Wejherowie

urna wyborcza, zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Istna panika zapanowała w Wejherowie przed pierwszą turą wyborów. Rządzący miastem od 1998 r. prezydent Krzysztof Hildebrandt nie może być pewny zwycięstwa. Depcze mu po piętach kandydat Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, który na ostatniej prostej został jednak brutalnie zaatakowany przez konkurentów, gdy zaczął mówić o układach trawiących samorząd.

Od 20 lat na terenie Wejherowa i okolic Krzysztof Hildebrandt kontroluje niemal wszystko. Wytworzył również cały układ powiązań i biznesów. Wielu lokalnych przedsiębiorców to właśnie jemu zawdzięcza swój majątek. W mieście tym rządził niepodzielnie przez dwie dekady. W obecnych wyborach wyzwanie rzucił mu jednak młody polityk Prawa i Sprawiedliwości Tomir Ponka, głośno mówiąc o lokalnych układach. Te widać gołym okiem, gdy zbada się sprawę Przedsiębiorstwa Budownictwa Hydrotechnicznego i Melioracji. Ta firma jeszcze w 2003 r. była przedsiębiorstwem państwowym. Postanowiono jednak tak działać, aby uwłaszczyć się na majątku publicznym. A było się czym dzielić. W sumie do firmy należało kilkaset hektarów gruntów. W wyniku przekształceń w spółkę i innych zabiegów prawnych (oczywiście za aprobatą prezydenta) przedsiębiorstwo zostało przejęte przez spółkę Meritum, w której prezesem zarządu była… żona prezydenta Wejherowa Jolanta Hildebrandt, a w jego skład wchodził również inny lokalny polityk Kazimierz Okrój. Obecnie spółka Meritum znajduje się w likwidacji. Grunty zmieniają właścicieli. Ile jest podobnych biznesów? To mogłoby wyjść na jaw, gdyby w ratuszu w Wejherowie znalazł się nowy prezydent.

Zdaniem Tomira Ponki zmiana warty oznaczałaby przełamanie lokalnych układów. Jak na razie lokalni bonzowie nie zmierzają jednak ustępować, a już na pewno nie będzie to łatwa walka.

„W dniu 21 maja 2018 r., publicznie ogłosiłem chęć ubiegania się o urząd prezydenta Wejherowa. W dniu 9 lipca 2018 r. otrzymałem w jednej kopercie akt oskarżenia datowany na dzień 23 maja 2018 r. oraz wyrok nakazowy (wydany bez mojej obecności) datowany na dzień 4 lipca 2018 r. Sąd próbował orzec wobec mnie karę ograniczenia wolności na okres 1 roku i 4 miesięcy, prace społeczne oraz karę w wysokości 141 450,00 zł. Wyrok nakazowy dotyczył rzekomego zasypania rowu melioracyjnego na odcinku 35 m oraz rzekomego zniszczenia pasa drogowego na odcinku 110 m. Rzekome zniszczenia miały być dokonane na terenie miasta Reda wiele lat temu” – pisze na swoim profilu na Facebooku Tomir Panka.

Kandydat PiS podkreśla, że cała sprawa to stek bzdur i zarzuca konkurentom pomówienia oraz brudne chwyty. Konkurenci bowiem powtarzają, że polityk PiS ma wyrok. Tymczasem w reakcji na zaoczny wyrok wyznaczony został nowy termin sprawy. Sąd wyznaczył go na tydzień przed drugą turą.

„Sprawa przeciwko mnie ma charakter wybitnie polityczny, gdyby było inaczej, wytoczona zostałaby wiele lat temu, kiedy rzekome działania miały mieć miejsce, a nie w chwili, gdy ogłosiłem kandydowanie. Pikanterii dodaje fakt, że przedmiotowa sprawa kilkukrotnie była niewszczynana i umarzana z uwagi na brak zaistnienia czynów zabronionych” – napisał na Facebooku Ponka.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl