Olimpijczyk z Rosji… na dopingu

/ twitter.com/Olympics

Badanie próbki B potwierdziło stosowanie dopingu przez reprezentanta Olimpijczyków z Rosji Aleksandra Kruszelnickiego, który wraz z żoną Anastazją Bryzgałową zdobył w Pjongczangu brązowy medal igrzysk w konkurencji par mieszanych w curlingu.

Informację potwierdził w wydanym dziś komunikacie rzecznik prasowy Olimpijczyków z Rosji Konstantin Wybornow.

W organizmie Kruszelnickiego stwierdzono obecność meldonium, które figuruje na liście substancji zakazanych od 1 stycznia 2016 roku. Wcześniej środek ten był często używany do wspomagania przez sportowców, zwłaszcza rosyjskich.

Nie została ustalona data przesłuchania sportowca przed specjalną Komisją Międzynarodowego Trybunału ds. Sportu (CAS), która pracuje w mieście igrzysk.

Fakt stwierdzenia dopingu u Kruszelnickiego zapewne wpłynie negatywnie na ewentualne starania Rosji o pełnoprawny powrót do rodziny olimpijskiej.

Zawieszony w prawach członka MKOl Rosyjski Komitet Olimpijski zapowiedział staranne rozpatrzenie kwestii stosowania dopingu przez Kruszelnickiego.

To trzeci przypadek dopingu wśród sportowców, którzy przyjechali do Pjongczangu. Wcześniej na stosowaniu niedozwolonych środków przyłapano Japończyka Kei Saito specjalizującego się w short tracku, który stosował acetalozamid - diuretyk maskujący użycie innych zabronionych substancji. Natomiast dziś poinformowano, że u słoweńskiego hokeisty Zigi Jeglica wykryto fenoterol - lek rozszerzający oskrzela. Zawodnik został tymczasowo zawieszony.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Powstanie książka o Cudzie lubelskim. "Pisanie o tych wydarzeniach to prawdziwe śledztwo"

Archikatedra w Lublinie / By August kazimierz - Own work, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=62931038

W sali malarstwa polskiego na lubelskim zamku odbyło się spotkanie zapowiadające książkę „Cud. W 1949 r. Lublin stał się Częstochową”. W publikacji znajdą się informację o wydarzeniach związanych z pojawieniem się przed niemal 70 laty krwawych łez na kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w miejscowej archikatedrze. W promocji wzięli udział historycy, dziennikarze oraz krewni świadków tamtych dni. Książka ukaże się w lipcu 2019 r., nakładem archidiecezjalnego wydawnictwa „Gaudium”.

Na temat relacji PRL – Kościół mówił dr hab. Jacek Wołoszyn, wykładowca KUL, związany z miejscowym oddziałem IPN. Jego zdaniem władza komunistyczna była świadoma roli Kościoła w polskim społeczeństwie, dlatego nie tyle dążyła do jego likwidacji, co przejęcia.

- Obowiązywała wtedy doktryna: Państwo wszędzie – Kościół u siebie. Nie było miejsca dla religii w systemie szkolnym, w wojsku czy w więziennictwie, lub innych przestrzeniach życia społecznego

 – tłumaczył historyk.

Dodał, że właśnie latem 1949 r. reżim próbował uderzyć w polski Kościół.

- Kulminacja represji nastąpiła w Boże Ciało, kiedy wszyscy uczniowie szkół średnich z Lublina zostali wezwani na obowiązkową służbę i wywiezieni do lasów lub w pola z zadaniem zmierzenia ich obszaru. Cel był jeden - uniemożliwienie młodzieży udziału w obchodach kościelnego święta. W samym Lublinie szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa próbował wjechać w uczestników trwającej procesji Bożego Ciała

 – wymieniał naukowiec. O swoim doświadczeniu rozmowy ze świadkami tamtych dni opowiedziała red. Agnieszka Gieroba, dziennikarka, która w latach 90. przygotowywała pracę magisterską nt. cudu lubelskiego. Zaznaczyła, że w tamtym okresie nie było dostępu do teczek archiwalnych, dlatego wiedzę o wydarzeniach z lipca 1949 r. czerpała z relacji mieszkańców Lublina.

- Wielu z tych, którzy przyznawali się do wiary w cud z lubelskiej katedry spotkało się z represjami czy nawet więzieniem. Każdy z nich ma swoje własne, inne traumatyczne przeżycie

 – powiedziała Gieroba.

Autorka zapowiedzianej publikacji, Mariola Kaca‑Błasińska stwierdziła, że pisanie o wydarzeniach sprzed prawie 70 lat to prawdziwe śledztwo.

- Dotarłam do wielu źródeł, które zostały uznane za zaginione czy przeznaczone do usunięcia. Mam nadzieję, że uda nam się dojść do archiwalnych zdjęć z tamtych dni. Prace nad książką wciąż trwają, wciąż odkrywam nowe szlaki i nowe kontakty

 – mówiła redaktor wydawnictwa „Gaudium”.

Cud lubelski miał miejsce 3 lipca 1949 r. Jak zawsze, przed obrazem Matki Bożej w lubelskiej katedrze modlili się wierni, gdy nagle s. Barbara Sadowska zauważyła, że pod okiem Maryi pojawiła się krwawa łza. Od razu poinformowała o tym zdarzeniu ówczesnego kościelnego lubelskiej katedry, a on kapłanów tej parafii. Do Lublina zaczęły przyjeżdżać rzesze wiernych, którzy modlili się za swoich bliskich, za rodziny i za Ojczyznę, która przeżywała trudny okres PRL. W 1987 r przed obrazem modlił się papież Jan Paweł II. 26 czerwca 1988 podczas Mszy św. na Majdanku odbyła się koronacja obrazu Matki Bożej Płaczącej, której dokonał ówczesny Prymas Polski kard. Józef Glemp. Od 2014 r. decyzją Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, w archikatedrze lubelskiej w dniu 3 lipca obchodzone jest święto Najświętszej Maryi Panny Płaczącej.

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl