Unia chce walczyć z fake newsami, tworzy nowy kodeks. Cel - chodzi głównie o kampanie wyborcze

/ pixabay.com/CC0/Free-Photos

Zjawisko "fake newsów" i dezinformacji jest w obecnych czasach niestety niemal powszechne. Teraz Unia Europejska zrobiła ważny krok w walce z problemem. Specjaliści ustalili definicję dezinformacji i przedstawili najważniejsze rozwiązania, jakie należy zastosować, aby poradzić sobie z negatywnym zjawiskiem. Autorzy sporządzonego raportu wskazują, że rozwiązania szczególne znaczenie mają w okresach przedwyborczych.

Oficjalną unijną definicję dezinformacji opracował zespół ekspertów z krajów członkowskich UE pod kierunkiem prof. Madeleine de Cock Buning z Uniwersytetu w Utrechcie. Jego zadaniem było opisanie i usystematyzowanie zjawiska, a także przedstawienie rekomendacji dla instytucji UE, które będą zajmować się zwalczaniem dezinformacji.

Według definicji dezinformacja to "fałszywa, niedokładna lub wprowadzająca w błąd informacja, stworzona, zaprezentowana i rozpowszechniana dla zysku lub rozmyślnego spowodowania szkody publicznej". Dezinformacja może szkodliwie oddziaływać na procesy demokratyczne, wartości i może być z rozmysłem kierowana do oddziaływania na cały szereg dziedzin, takich jak kwestie zdrowotne, nauka, edukacja czy finanse.

Przedstawione dziś sprawozdanie ekspertów dotyczy przede wszystkim problemów związanych z dezinformacją w internecie, a w mniejszym stopniu fałszywych informacji. Jego autorzy celowo unikali określenia "fałszywe informacje" (ang. fake news) uważając, że termin ten nie oddaje wszystkich skomplikowanych problemów związanych z dezinformacją, która obejmuje również treści będące zlepkiem wiadomości zmyślonych i faktów.

Autorzy opracowania podkreślają, że aby skutecznie walczyć z dezinformacją, potrzebna jest szeroka współpraca instytucji i organizacji, której podstawą są działania samoregulacyjne.

Działania takie to m. in. skuteczniejsze niż dotychczas rozpowszechnianie wiedzy na temat umiejętności korzystania z mediów, a zwłaszcza mediów społecznościowych, tworzenie narzędzi, które pomogą zarówno dziennikarzom, jak i zwykłym internautom w rozpoznawaniu i zwalczaniu dezinformacji, przy jednoczesnym zachowaniu "różnorodności i trwałości europejskiej sceny medialnej".

Zdaniem de Cock Buning wyniki prac zespołu stanowią dobrą podstawę do stworzenia odpowiedniego kodeksu postępowania dla wszystkich zainteresowanych przeciwstawianiem się zjawisku. Jedna z dziesięciu zasad przedstawionych w sprawozdaniu mówi, że platformy internetowe powinny zapewniać przejrzystość i podawać, w jaki sposób algorytmy wybierają prezentowane informacje. Ponadto zdaniem ekspertów zespołu platformy internetowe powinny we współpracy z europejskimi serwisami informacyjnymi zwiększać widoczność rzetelnych i wiarygodnych informacji, a także i ułatwiać użytkownikom dostęp do nich.

Raport podkreśla, że tego typu rozwiązania mają szczególnie znaczenie w okresach przedwyborczych. Dlatego proponuje stworzenie "koalicji" z udziałem możliwie szerokiego grona zainteresowanych stron, która zadba o to, by uzgodnione rozwiązania były stosowane, monitorowane i weryfikowane.

Uczestniczący w pracach zespołu szef Europejskiej Unii Nadawców Noel Curran podkreślił rolę, jaką w zwalczaniu dezinformacji powinni nadawcy publiczni.

- Dezinformacja mocno podważa zaufanie obywateli do mediów w ogóle. By odwrócić ten trend, powinno się zwiększyć obecność należycie udokumentowanych i obiektywnych informacji, jakie dostarczane są zazwyczaj przez media publiczne, w mediach społecznościowych, które są dziś głównym przekaźnikiem treści

 - argumentował.

Sprawozdanie uzupełnia pierwsze wnioski z konsultacji publicznych i badania Eurobarometru. Komisja wykorzysta te materiały w planowanym na wiosnę komunikacie w sprawie zwalczania dezinformacji w internecie.

Jak pokazują wyniki najnowszego badania Eurobarometru (z udziałem ok. 26 tys. obywateli UE), ankietowani mają wrażenie, że w UE krąży wiele fałszywych informacji, a w odczuciu 83 proc. respondentów zjawisko to stanowi zagrożenie dla demokracji. W badaniu podkreślono również znaczenie wysokiej jakości środków przekazu: respondenci postrzegają media tradycyjne jako najbardziej wiarygodne źródło informacji (radio – 70 proc., telewizja – 66 proc., prasa drukowana – 63 proc.). Za najmniej wiarygodne uznano internetowe źródła informacji i internetowe serwisy wideo, w przypadku których poziom zaufania wynosi odpowiednio 26 i 27 proc.

Podobne wyniki przyniosły konsultacje publiczne, w których respondenci podali, że najmniejsze zaufanie mają do informacji pochodzących z mediów społecznościowych, stron internetowych i blogów, a większe (ogólnie ponad 70 proc.) – do informacji, które pochodzą z tradycyjnych gazet i czasopism, specjalistycznych stron internetowych i specjalistycznych publikacji online, agencji informacyjnych i agencji publicznych.

Grupę ekspertów wysokiego szczebla powołano, by doradzała Komisji w sprawie zakresu zjawiska fałszywych informacji. W skład grupy wchodzi 39 ekspertów reprezentujących organizacje społeczeństwa obywatelskiego, media społecznościowe, organizacje mediów informacyjnych, dziennikarzy i środowisko akademickie.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Na nich liczyć nie możemy! To może Tusk i Bieńkowska „chociaż nie będą przeszkadzać”

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Komisja Europejska miesza się we wszystkie wewnętrzne sprawy Polski. Swoje trzy grosze dokłada opozycja totalna, która notorycznie donosi na nasz kraj w Brukseli. Jak podała w rozmowie z Dorotą Kanią na antenie Polskiego Radia 24, europoseł PiS Jadwiga Wiśniewska, gdy kształtowany jest nowy budżet, komisarze zazwyczaj walczą o jak najlepsze wyniki dla państw, z których pochodzą. Tymczasem... - Aktywność pani Bieńkowskiej w tej sprawie nie została zauważona – stwierdziła J. Wiśniewska.

Komisja Europejska nie ma uprawnień do wtrącania się w sprawy związane z reformą wymiary sprawiedliwości – stwierdziła europoseł Jadwiga Wiśniewska w rozmowie na antenie Polskiego Radia 24. Jak zauważyła polityk zgodnie z traktatami, ta domena jest w kompetencji państw członkowskich.

Ale że niestety mamy w Polsce taką opozycję, która po przegranych wyborach parlamentarnych postanowiła być totalną opozycją i realizować nakreślony przez Grzegorza Schetynę wariant „ulica i zagranica”. „Ulica” nie wypaliła, ludzie w Polsce nie wyszli na ulice w takim stopniu, jak Schetyna oczekiwał, że doprowadzi to do zmiany rządu, to realizują państwo z totalnej opozycji wariant „zagranica”. Ja pełniąc funkcje posła do Parlamentu Europejskiego z niesmakiem obserwuję, jak parlamentarzyści wybrani w Polsce przez Polaków uczynili sobie za cel, wręcz za misję można powiedzieć, donoszenie na swoją ojczyznę do instytucji europejskich, przy tym przedstawiając Polskę w nieprawdziwym świetle. To szczególnie przykre, bo obchodzimy 100-lecie odzyskanie przez Polskę niepodległości i mamy parlamentarzystów wybranych w Polsce, jak pan Boni, Lewandowski, którzy dają fałszywe świadectwo o sytuacji w Polsce

– powiedziała.

Zaznaczyła, że politycy z żadnego kraju członkowskiego nie zachowują się jak totalna opozycja.

Dodatkowo chcę zwrócić państwa uwagę na taki fakt, że przecież ze wszystkich państw członkowskich są przedstawiciele partii rządzących i partii opozycyjnych i przedstawiciele z żadnego innego państwa nie zachowują się w taki sposób, jak ci z totalnej opozycji. A przecież różnią się politycznie, są w silnych sporach, ale nikt nie zachowuje się w taki oto sposób. Frans Timmermans inspirowany politycznie przez totalną opozycję przy zachowaniu takim a nie innym pani komisarz Bieńkowskiej i przewodniczącego Tuska robi wszystko, by podawać kroplówkę totalnej opozycji, inaczej tego wytłumaczyć nie można

– mówiła europoseł PiS.

Przypomniała, że w Unii mamy dwóch wysokich przedstawicieli Polski: komisarz Bieńkowską, która sama powiedziała, że nienawidzi swojej pracy.

Więc po co tutaj jest. Pani komisarz wielokrotnie w wystąpieniach publicznych deprecjonowała obecny rząd w Polsce, negatywnie się o nim wyrażając, nie zachowywała się apolitycznie, powściągliwie - tak jak powinna się zachowywać w wypowiedziach publicznych. Z przecieków z Komisji Europejskiej wiemy, że teraz, gdy kształtowany jest nowy budżet, gdy komisarze walczą jak lwy o jak najlepsze budżety dla swoich państw członkowskich, aktywność pani Bieńkowskiej w tej sprawie nie została zauważona

– powiedziała Jadwiga Wiśniewska.

Przewodniczący Donald Tusk kiedyś stwierdził wyraźnie, że „polskość to nienormalność”. Dziś Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej.

W wypowiedziach publicznych w sposób niezwykle deprecjonujący mówi o polskim rządzie. Swego czasu użył nawet takiej frazy, by określić sytuację w Polsce, że „niedługo w Polsce zaczną strzelać do bocianów”. Ci państwo nie pomagają, jeśli chodzi o wspieranie polskiego rządu w tym, aby jak najlepsze wynegocjować środki dla Polski. My byliśmy świadomi tego, że ani na Tuska, ani na Bieńkowską nie możemy liczyć, ale mieliśmy nadzieję, że chociaż nie będą przeszkadzać

– dodała.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl