Pozoracja reform też męczy

Od prof. Waldemara Parucha, który ma wyznaczać strategię rządu, dowiedzieliśmy się, że okres romantyczny minął wraz z rokiem 2017 i teraz trzeba uczynić zadość wymaganiom miękkiego elektoratu, który ma zagwarantować wygraną w 2019 r., a on jest zmęczony mnogością reform i chce mieć święty spokój.

Dlatego trzeba reformy spowolnić i przeorientować. Rozumiem, że przeorientowanie reform polega na zamianie Gersdorf na Iwulskiego. Ostatecznie trudno, by w III RP na czele Sądu Najwyższego nie stał ktoś niezwiązany, przynajmniej rodzinnie, z SB lub Zarządem II Sztabu Generalnego WP. A już sędzia, który nie skazywał opozycjonistów w stanie wojennym, zupełnie się do tego zawodu nie nadaje. Miękki elektorat jest zachwycony i pomaszeruje do urn. Na pewno biegłby, gdyby jeszcze wprowadzić euro i sprowadzić muzułmanów. Wtedy już Berlin nie miałby powodu wspierać opozycji. Prawdą jest, że większość nie chce wrzasków ani awantur. Dlatego taka jest metoda działań opozycji – reformy zamienia się na pozoracje. Tymczasem hołota wrzeszczy nadal. Pozostaje więc rezygnacja nawet z pozoracji, by wreszcie zapanowała cisza. Wszak Polacy uwielbiają epokę Gierka, gdy wszyscy byli zadowoleni i panowała jedność moralno-polityczna. Naród z partią – obojętne jaką, byle była jedna. Jeśli jednak trzeba płacić koszty wrzasku, to czy opłaca się robić to za przeprowadzenie reform, czy za ich pozorację? Byłbym wdzięczny, gdyby rządowy strateg wskazał mi ową mnogość reform systemowych. Prawdopodobnie z powodu krótkowidztwa i malkontenctwa ich nie dostrzegam.

Twardy elektorat, o czym profesor zapomniał, nic nie musi, a pozoracja go męczy. Miękki zaś doskonale wie, że spokój zapewni tylko powrót złodziei z Berlina i Brukseli.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nie tylko Gruzja

Powszechna sympatia do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego na zachodnim Kaukazie jest w Polsce znana, jednak niewielu wie, że w Mołdawii Polacy także mają ważne miejsce w świadomości społecznej. W Kiszyniowie jest nie tylko pomnik, popiersie Józefa Piłsudskiego, zwanego tam „przyjacielem Besarabii” (Mołdawii), lecz także ulica Lecha Kaczyńskiego, przy której znajdują się biblioteka polska i tablica poświęcona prezydentowi.

Ludzie, słysząc, skąd jestem, mieli takie oto skojarzenia: Solidarność i Lech Kaczyński, a także Katyń i katastrofa smoleńska. Ci obywatele Mołdawii, którzy sympatyzują z Zachodem, a nie z Rosją, gdy mówią „Lech Kaczyński”, na jednym oddechu dodają, „którego wam Rosjanie zamordowali w Smoleńsku”. W tym małym kraju bardzo ongiś oglądali się za naszym prezydentem. Ich pamięć to nasza odpowiedzialność. Tam nadal liczą na Polskę.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl